Nie dziwi nic?

Nie dziwi nic?
ePub czas dodania: 2013:12:27 17:10 komentarzy 0
Polska, to taki dziwny kraj, jednak czy wiele innych nie jest dziwnych, w oczach ich Szanownych Obywateli? Za Edytą Geppert „… jesteś piekłem mym i rajem…”, mogą śpiewać od lat nie tylko Polacy. Tak samo mogą mieszkańcy krajów z różnych kontynentów i różnych kultur. Egipcjanie, Irakijczycy, Irańczycy, Syryjczycy, Hiszpanie, Francuzi, Włosi, Grecy … i ostatnio Ukraińcy…, W czym zatem jest problem? W konsekwencji.

Kiedyś, kiedy byłam młoda i naiwna, to w momencie, gdy media donosiły o jakimś przekręcie, kłamstwie, wykrytej zbrodni, kradzieży i innej niegodziwości, myślałam sobie, że to nie ma prawa się powtórzyć, bo świat już WIE i potępił, więc następni sprawcy wycofają się z myśli o takich postępkach! Jednakowo myśl moja naiwna dotyczyła tych u władzy, jak i pospolitych przestępców.

Bo przecież nie powinno dziwić nic, że każde działanie człowiecze niesie za sobą jego konsekwencje.

Jacek Cygan próbował opisać te konsekwencje tekstem literackim, Włodzimierz Korcz zobrazował go świetną muzyką, a Edyta Geppert wybrała ich utwór do swojego repertuaru koncertowego:

/…/ „Jaki ranek, taki dzień,
nie dziwi nic
Jaka woda, taki brzeg,
nie dziwi nic
Jaka pościel, takie sny,
nie dziwi nic
Nawet to co jest

Jakie serce, taki lęk,
nie dziwi nic
Jaka słabość, taki grzech,
nie dziwi nic
Jaka kieszeń, taki gest,
nie dziwi nic
Nawet to co jest

Jaka róża, taki cierń,
nie dziwi nic
Jaka zdrada, taki gniew,
nie dziwi nic
Jaki kamień, taki cios,
nie dziwi nic

Jakie życie, taka śmierć /…/ „

Z latami, których mi przybywało, ponowne informacje o podobnych zachowaniach ludzi (i tych przy władzy, i tych pospolitych) dziwiły mnie, acz nie pozbawiały tej naiwności nadal trwałam w nadziei, że „to już ostatni raz” i czekałam na KONSEKWENCJE.

Nie doczekałam. Żadnych i dla nikogo, kto powinien ponieść odpowiednią karę, skoro wciąż widzę następców … 

Teraz lat mam tyle, by móc powiedzieć, że „ja mam to (naiwność) już za sobą”, jednak okazuje się, że wciąż musi mnie dziwić wszystko to, co nic, a nic nie dziwi kolejnych przy żłobie władzy (w tym, niby zmieniającej się opozycji) ani tych malutkich przekrętasów, żyjących na cudzy koszt złodziei, a żeby już nie wymieniać po drobnicy – każdego, który świadomie czyni zło.

Wiem, wiem inny bard zaśpiewał mi: „Oj naiwny, naiwny, naiwny,   Jak dziecko we mgle, jak goliat na pchle,   Mól w otchłani wód, który liczy wciąż na cud.  Oj naiwny, naiwny, naiwny. Dziecko w kwiecie sił.   Choć w intencjach, to w zasadzie pozytywny.”

Niestety, te słowa uwiarygodniają raczej tych z gruntu mało naiwnych, którzy wpływają na kształt naszego życia, udających, że marzą dla nas wszystkich świetlaną przyszłość.

„Inni też biorą”, jest naczelnym argumentem za uniewinnieniem ‘naszych’ biorących…

Dla ochrony mojej młodzieńczej naiwności, która nie chce się poddać, piszę ten tekst.

Piszę go też, dlatego, że chyba teraz słowa znaczą całkiem coś innego, niż ja je znam ze znaczeń słownikowych, oraz z przyjętych przez te znaczenia, moich wyobrażeń o człowieku, który je wypowiada.

Takie pomieszanie znaczeń słów widzę teraz w moim kraju, kraju piekła i raju, którego żadna historia niczego nauczyć nie chce. A my, Polacy mamy mu dziękować za to, że jest naszym krajem!?!

Mamy mu podziękować za to, że możemy sobie ‘powiecować’, postrajkować, ‘popodpisywać’ listy obywatelskie, „bo przecież kiedyś o to szła walka, byśmy mogli pokrzyczeć na ulicy”. Zapomnieli dopisać do ustaw wyraźnie, że nasz krzyk będzie głosem wołającego na puszczy.

Codziennie w mediach widzę hipokryzję wypowiadanych słów wobec realiów działań w naszym kraju. Czasami też obserwuję zrywy innych narodów, którym chodzi o jakby nie było, BRAK KONSEKWENCJI we wszystkim, co dotyczy polityki.

Polityka, to nie jest jakaś odrębna kategoria. Polityka, to sprawy społeczeństw, którymi kierować podjęły się jakieś jednostki.

Polityka, to sprawy społeczeństw w każdym kraju. Koniec. Kropka. Tym jest polityka.

Nie chce mi się teraz robić bilansu naszych polskich spraw, bo zrobiło go już tyle osób, że głowa pęka od nadmiaru. Wystarczy chcieć poszukać w Necie. Jako przykład takiego bilansu, podam wpis w serwisie Prawy Nurt:

http://jazgdyni.prawynurt.pl/klub-dyletantow/system-albo-ukad-powtorka,1280.htm

 

Wydarzenia na Ukrainie, które „nasz” premier uznaje za ‘naganne’ wobec władz Ukrainy, a który robi tak samo, co tamten premier, kiedy jego „lud” wyraża swoje poglądy czy to nie przykład tej hipokryzji? ‘Nasz’ uznał, że jego działania w MN są OK., a tamtego premiera są „be”, bo ‘nasz’ pozwala nam pokazać swoje niezadowolenie, poza drobnym wyjątkiem – byle by nie byli ‘Kaczyńskimi’ faszystami. Reszta może krzyczeć, maszerować, stawiać kukły, podpisywać petycje na Berdyczów – do woli.

Nawet nie chce mi się komentować tego, że wśród wielu słów, które słyszałam w TV na temat Janukowicza, niepostrzeżenie zanikały te, które mówiły o jego kryminalnej przeszłości. Otóż dowiedziałam się z TVN24, że prezydent Ukrainy był w młodości pospolitym złodziejaszkiem, kradł nawet torebki damskie.  W jakiejś dziwnej KONSEKWENCJI ten człowiek został prezydentem jakiegoś kraju. W jakiej dziwnej KONSEKWENCJI „przyzwoici” prezydenci innych krajów witają się z nim na ‘salonach’ przez tyle lat? Też mają „damskie torebki’ na sumieniu?

To, kto nami rządzi? Kto rządzi UE? Oni wszyscy witają się, jakby byli w tej jednej Rodzinie niby demokratycznie wybranych? My na to patrzymy i nic nas nie rusza? Dywagujemy, czy Janukowicz (czy inny niby prezydent, premier z takiego samego sortu), będzie raczej z Moskwą, Unią czy Chinami?

Za Chiny tego nie rozumiem.

Nadziwić się nie mogę w naiwności mej, że tyle czasu antenowego na naszych polskich łamach, poświęciło się temu człowiekowi. Niby poważne ośrodki i autorytety wszelkiej maści rozważają, czy on wielki, mniejszy, czy najmniejszy w polityce światowej, europejskiej, czy lokalnej, a nie dziwią się KONSEKWENCJI wyboru człowieka z taką przeszłością na przywódcę dużego kaju?

Niegdyś pospolity złodziej, nie powinien przewodzić żadnemu Narodowi, tak sobie naiwnie myślę.

I chrzanić udawaną demokrację!

Kiedy poznamy dokładne życiorysy kandydatów, przed, a nie po wyborach?

Zasady i normy ogólnoludzkie, powinny obowiązywać wszędzie i zawsze, a w polityce najbardziej.

Jeśli nie obowiązują, to mamy, jak mamy, w naszym kraju i w każdym innym.

Podam też inny, dobry przykład: podania się do dymisji jednego premiera tylko za to, że zawalił się dach marketu i zginęło ileś osób robiących zakupy. Jednak nasz premier nie podał się do dymisji, przez to, że zginął Prezydent, przywództwo w kraju, admiralicja i wielu zwyczajnych ludzi w tej delegacji w takim niby „zwyczajnym wypadku”..

To są przykłady braku KONSEKWENCJI, których moja naiwność nie ogarnia.

Naiwność, to cecha, która dyskredytuje w dyskusji o poważnych sprawach. Naiwne poleganie na normach i zasadach ogólnoludzkich jest nawet śmieszne. Prawda, że jestem śmieszna? Cierpię z tego powodu zarówno w życiu prywatnym, jak i w społecznym.

Co miesiąc widzę jak ludzie tuptają autobusami, pociągami, samolotami, wybierając w wyjazdach kraj, który będzie dla nich lepszy, niż ich rodzony?  

(Właśnie Cameron „podziękował” UE za tę wolność wybierania jego kraju przez nas, nie ciesząc się z tej wolności, która zabiera mu kasę z jego budżetu na świadczenia socjalne dla Polaków.)

Gdyby przeszły, obecny i przyszły premier naszego kraju porozmawiał z tymi ‘w podróży’ do wolności, którą niby wywalczyła nam solidarność, i w konsekwencji otworzyła nam granice do UE, to nie tylko by wyłysiał, osiwiał, ale i przeprosił za to, że nie zrozumiał Narodu, jego potencjału i aspiracji do bycia polskim Narodem, a w KONSEKWENCJI - zwyczajnie, podałby się do dymisji.

Taki nasz, polski premier, przeprosiłby też wszystkich Polaków, którzy byli podejrzani o kłamstwa w sprawie oświadczeń, czy zamieszkują tam, gdzie są zameldowani (chodzi o lokalne oświadczenia w sprawie ustawy śmieciowej), bo wielu wyjechanych zgodnie z jego sugestią wolności, fizycznie nie było w miejscach zameldowania. Polacy śmiecili już tam, gdzie premier im pozwolił, tylko premier zapomniał, że już ich nie ma ‘w naszych śmieciach”. Ot, taki drobiazg, żeby dowalić wyrzuconym z kraju za chlebem.

Ale nasi przywódcy latają innymi liniami, niż jego rodacy, zwiewający, czym mogą od ich koncepcji uszczęśliwiania Narodu, którym kierować się podjęli.

Pisałam o tym, że czasami bywam i obserwuję zachowania zwyczajnych ludzi w innych krajach. Oni interesują się problemami, sprawami do załatwienia w ich rejonie, a nie identyfikują się z osobami, przewodzącym partiom, które mają im te problemy załatwić.

To jest ta różnica!

A czy my wszystko, co od wielu lat dzieje się z nami i z naszym krajem nie zawdzięczamy nienawiści wzajemnej dwóch osób?  Przywódcom dwóch ugrupowań, którzy są postrzegani, jako ikony „dwóch obozów”, z których wygrać musi jeden, by nam się „polepszyło, poprawiło”, a najlepiej, żeby jakoś tam wiodło, w tym naszym nieszczęsnym życiu, od pokoleń?

Czy my mamy wybór spraw, które są dla nas ważne, czy mamy tylko wybór dwóch osób od wielu lat stawiających się, jako takie ikony, które są synonimami naszych spraw?

Tych dwóch panów gra od lat jeden mecz, a my sekundujemy im dzień po dniu. Oni prywatnie nienawidzą się od lat, a my w to gramy.

Te dwie osoby tak wyraziście funkcjonują w swoich obozach, że same już nie muszą wiele kombinować, bo za nich kombinuje ich armia, która sobie wdrukowała ich imiona, jako drogę?

Ta armia to nie tylko obecni wojownicy (potocznie zwani „baronami” w danej partii), bo zalicza się do nich wszystkich wyrzuconych, ‘odejdziętych’ itp.

Trudno dziś policzyć, który z nich nie zmienił szeregów partyjnych, a dalej im się imputuje, że są za a nawet przeciw byłemu wodzowi. Pomieszanie z poplątaniem po tej naszej prawej stronie.

 … a za nimi te szaraczki, co to im wdrukowano kłótnię na temat wyższości „Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia”, którzy mogą nie pamiętać, kto kiedy, w jakiej „partii” był.

Te szaraczki, to my, to też ja, co pod wpływem emocji idą głosować, idą na demonstrację (dziwne, że demonstrują tylko przeciwnicy, a w contrze nie widać tylu samych popleczników innej opcji?).

Jeśli szaraczki znają Internet, to czasami piszą sążniste posty i komentarze na swoich blogach, (a te mają siłę rażenia piłki pingpongowej na treningu mało, komu znanych zawodników/zawodniczek).

Wahania nastrojów społecznych oscylują między taśmami prawd, które raz jeden, raz drugi nagrał. 

Mamy też całą armię intelektualistów ( w tym dziennikarzy), którzy wyjaśniają nam, które z tych taśm prawdy są do zaakceptowania, a które nie.

My szaraczki bez ich intelektualnego bełkotu nie poradzilibyśmy sobie z naszym rozumieniem, czym jest prawość myśli i czynów, czym jest zwyczajna przyzwoitość. Prawda?

Ping pong trwa, a nasze kręgi szyjne mają się coraz gorzej.

 

Szczerze i głęboko współczuję wszystkim rodzinom, których dotknął dramat smoleński. Nawet nie wyobrażacie sobie, że to jest też mój dramat, bo znałam niemal każdego z pasażerów tego ostatniego lotu z codziennego oglądania ich w TV. Każde nazwisko, które było wymieniane z listy poległych w katastrofie, to był dla mnie cios w serce, jakbym straciła kogoś bliskiego. Nie wierzę w ani jedno słowo oficjalnych uzasadnień dotyczących przyczyn tego dramatu. W tym sensie rozumiem walkę o prawdę, ale tylko w tym.

 

Przecież wiemy, że P. Kaczyński z P. Tuskiem nienawidzą się od lat i sądzę, że gdyby nie było tej katastrofy, to też bylibyśmy poddawani ich nienawiści wzajemnej, bo i tak graliby w wybory między nimi, bez względu na nic.

 

Polska potrzebuje wolności, by być normalnym krajem dla normalnych ludzi. Wolność, to inna opcja, niż to, co słyszymy od wciąż tych samych ludzi, których widzimy od lat, a na starych fotografiach tychże prominentów obserwujemy tylko zmiany siatki zmarszczek na twarzach i większe zakola łysin na głowie.

Na razie mamy wolność wyjazdu z kraju - to może pomóżmy każdemu rządowi i wyjedźmy wszyscy!?

Będzie wtedy tak, jak we śnie nauczyciela, że pracował w szkole, w której uczniowie mu nie przeszkadzają swoją obecnością w klasie;-)

Zastanawiam się też nad złorzeczeniem prawicowych aktywistów (w tym dziennikarzy) wszelkiej maści, że Polacy to tacy jacyś mało aktywni, by obalić niechciany rząd, a oni tyle krwi i atramentu upuścili, aby nam opowiedzieć o tych złych ....

Pomyślcie przed ciskaniem w społeczeństwo kalumniami, bo jeśli najważniejszą i podstawową komórką społeczną jest rodzina, to zgodnie z drabiną potrzeb Maslowa, nie można jej zostawić dziś, by walczyć o jakieś jutro tych dwóch panów i ich dworów.

To nie tak, jak myślicie, że wszyscy, którzy nie idą teraz protestować na ulicę, to popierają PO.

W większości, grubo ponad 50%, ludzie mają codzienne zmartwienie o to, jak przeżyć następny dzień, a jeśli „przeżyli w tym kraju tyle lat”, to nie liczą na nikogo, zwłaszcza z partyjnego nadania, w rozwiązaniu ich trudnych spraw.  

Poczucie beznadziei społeczeństwa w zakresie ich wpływu na kształt dobrych rządów, zatacza coraz szersze kręgi, bo jeśli KONSEKWENCJA dotyczy tylko tłumaczenia szumowin przez elity wszelkiej maści, to dalej naiwnie i uparcie brzmi mi w uszach: Nie dziwi Was nic?

Nas, społeczeństwo dziwi to, że Wy tak wysoko stojący w hierarchii społecznej, wiedzący, co w trawie piszczy, nie umiecie wpłynąć na KONSEKWENTNE wyeliminowanie nieodpowiednich ludzi u steru władzy, przed ich wyborem, a nie po … i teraz dziwicie się, że społeczeństwo jest bierne?

W konsekwencji zostanę naiwną, a niech tam …

 

 

Grafika: http://i.pinger.pl/pgr75/e827c35a002b4957522255ad

 

licznik: 2251 + 1 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze