Na marginesie Ukrainy

ePub czas dodania: 2014:02:20 20:54 komentarzy 0
Nie ma skutków bez przyczyny, nie ma decyzji bez odpowiedzialności.

Każdy z nas przerabia niemal dzień w dzień te proste prawa naturalne.

Różnica między każdym, a każdym jest taka, że jedni przewidują skutki i biorą odpowiedzialność, a inni nie.

Niektórzy z tych, co to nie przewidują nie biorąc za nic odpowiedzialności, akurat decydują nie tylko o sobie, bo o narodzie i biorą za to pieniądze…

Wiem, wiem - to truizmy, jednak ja teraz, w obliczu dramatu Ukraińców, który tylko obserwuję (jak wielu z nas), widzę te prawa w pełnym blasku, porównując przy tym swoje małe decyzje dzisiaj, by ich skutek w przyszłości był dobry, a nie tragiczny.

Zastanawiam się, czy obrazowo mogłabym porównać moje małe decyzje z tymi wielkimi, dotyczącymi narodów?

Tak, mogłabym, bo moja mała sprawa też dotyczy Ognia, który jest potrzebny w granicach norm.

Bez przestrzegania norm wszelki Ogień niszczy!

Nie mam tu na myśli nieprzewidzianych zjawisk przyrodniczych, a właśnie wiedzę i doświadczenie w sprawie wszystkich elektryzujących nas spraw.

Na marginesie Ukrainy widać jak w soczewce codzienne rozdrabnianie problemu zagrożenia Ogniem i tłumaczenia się z tego, że demokracja to coś takiego, co usprawiedliwia łamanie prawa natury!

To jest tak, jakbym zaniedbała sygnały, że przewody elektryczne w moim mieszkaniu są stare (aluminiowe) i nie wytrzymują naporu sprzętu, który obecnie w mieszkaniu używam, paląc się w puszkach i korkach.

Jeśli ich nie wymienię na nowe miedziane (obecna norma), to nie mam szans uniknąć pożaru mieszkania przy tym sprzęcie, jakiego kiedyś nie przewidziano, że będę miała na prąd.

Muszę wtedy podjąć decyzję i ponieść koszty, wymiany takiej instalacji, by uniknąć tragedii.

 

A z demokracją to jest tak dziwnie, że zwykłego złodzieja można „wybrać demokratycznie”(takiego z przewodem aluminiowym), a wtedy podobni aluminiowi „demokraci” tłumaczą się, że nic nie mogą pomóc, gdy tamten pali przewody, bo aluminium kiedyś działało, a i oni nie będą się wymieniać na miedź, bo takie ustanowili kiedyś prawo!

Właśnie to dziwne prawo zamyka gęby innym podobnym „demokratom”, że niby nic nie mogą by usunąć jednego złodzieja, bo boją się, że i oni będą usunięci, jak ich naród zechce zamienić te przewody z aluminiowych na miedziane, zgodnie z potrzebą czasów i potrzeb.   

 

Ponadto, kto to wymyślił, żeby demokracja była taka jednostronna?

Możemy wybrać, a nie możemy odwołać?

Nie rozumiem tego mechanizmu demokracji.

 

Ale ja głupia jestem, to wiadomo, że nie rozumiem, dlaczego muszę się dostosować do miedzi (na mój koszt), gdy aluminium robi mi zwarcia w mieszkaniu, a nie mogę podjąć decyzji o wymianie rządu, gdy się nie sprawdza w działaniu?

Za wymianę kabli w mieszkaniu płacę pieniędzmi, a za wyminę mojego reprezentanta (władzę) muszę zapłacić krwią?

 

Tagi

ukraina, wybory
licznik: 3413 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze