Jak to wszystko łatwo poszło na Majdanie, prawda?

Jak to wszystko łatwo poszło na Majdanie, prawda?
ePub czas dodania: 2014:02:24 20:46 komentarzy 0
Wszyscy, bez zmrużenia oka gadają, że to Naród wybiera reprezentantów.

Jaki to wszystko łatwo poszło na Majdanie, prawda?

Stanęli przed zimą.

Marzli prawie całą.

Zorganizowali się przy różnej pomocy. (Mam wątpliwości, czy każda pomoc była pomocą dla Majdanu)

A kiedy myśleliśmy, że już przegrali, że ich zetrą z powierzchni Majdanów, Oni wygrali.

Wygrali konsekwencją i niestety krwią poległych.

Nagle okazało się, że ostatnie krople krwi są nie do zaakceptowania przez ‘cywilizowany’ świat polityków.

Pięciu, dziesięciu, dwudziestu, wcześniej pojedynczo zabitych i wielu rannych, na tej ‘cywilizacji’ nie robiło wrażenia.

Trzeba było setki w jeden dzień, by dobrze ubrani panowie, ‘cywilizowani’ politycy, wreszcie uznali, że się pomylili.

I ruszyli (z „pomocą”) politycy, władcy świata.

I idą dzień po dniu odsłaniając wszystkie swoje słabości i prawdziwe cele.

Też są konsekwentni.

Nawet nie widząc jak w perspektywie „Majdanu/ów” odsłaniają nam swoją konsekwencję w oszukiwaniu swoich maluczkich wyborców.

Wszyscy, bez zmrużenia oka gadają, że to Naród wybiera reprezentantów.

My mamy ten przywilej wyboru raz na cztery lata – prawda, że demokratycznie?

Oni mają cztery lata na spokojne udawanie, że rządzą dla nas, a nie dla swoich portfeli, czy chorych ambicji.

A wystarczy policzyć te lata, na które ich wybraliśmy i policzyć te, przez które nie zmieniają się nam w telewizorach ich facjaty, (choć zmieniają urzędy, jak w karuzeli).

Pal diabli, niech sobie będą i osiem i więcej lat, gdyby u nas i u innych narodów nie było tylu powodów do niezadowolenia z powodów tak wielu.

Ta piekielna demokracja pozwala nam niby protestować, wyrażać swoje zdanie w masowych, pokojowych wiecach, marszach, zbieraniu podpisów.

I na tym się kończy owa demokracja.

Prawie nic za tym nie idzie. Żadna zmiana zgodna z wolą protestujących nie ma szans w tej ‘demokracji’.

My w Polsce od władz możemy najwyżej usłyszeć, że np. na Ukrainie mają gorzej, czyli musimy poczekać, aż będzie u nas tak, żeby importować nazwę Majdan, zamiast rodzimej, niegdyś, solidarności?

Nie dziwi nic?

Przecież legalna władza, jest legalną, kiedy reprezentuje interesy narodowych „Majdanów”, a u nas „Solidarności”. Koniec, kropka.

Może czas wracać do znaczenia wyborów narodowych reprezentantów w takim znaczeniu, jakie tym Narodom obiecuje się w cyrku wyborczym?

Chodzi o to, żeby ten cyrk przestał być cyrkiem, zabawiającym nas na chwilę!

Przez ileś lat każdy Naród można mamić i uśpić jakimiś kiełbaskami na grillu, czy ciepłą wodą w kranie lub innymi „atrakcjami” dla selekcjonowanych grup odbiorców, zwanych w reklamie „targetem”.

Pytanie zasadnicze po latach mamienia nas przez tych samych „profesjonalnych polityków” jest takie: ile i jak długo chcecie nas tak bezkarnie kłamać?

Niby „demokracja” ma zamykać usta wszystkim niezadowolonym z prywatnych działań biznesowych naszych wybrańców na wszystkie najwyższe (decydenckie) stanowiska?

Każda próba kontroli społecznej okupiona jest strachem o utratę miejsca pracy i innych szykan.

Przecież nie o to nam chodzi w postawieniu krzyżyka w kratce „tak” przy nazwisku wybrańca!

Powinniśmy mieć prawny instrument nie tylko do powołania władzy (na każdym szczeblu), ale też na jej odwołanie w każdej chwili niezadowolenia z jej działań.

To powinno być clou demokratycznych wyborów, czyż nie?

Powinniśmy to mieć zagwarantowane niezależnie od partii, która „rządzi” w danej chwili.

 

Jest taki czas krytyczny, inny dla każdego Narodu, kiedy skala kłamstwa przelewa się kroplą z pucharu, który wychylają nasi wybrańcy, a nie my.

Wtedy nie wytrzymujemy, my, zwykli obywatele.

Teraz nie wytrzymali Ukraińcy, z którymi mamy problem historyczny (znam to z opowieści mamy i nie zaakceptuję banderowskiej flagi i ich dążeń), a jednocześnie mamy przykład niesamowitego uporu ich Narodu dla zmiany władzy, która nie jest tak demokratyczną, jak im wmawiano.

Ci, z naszych polityków, którzy boją się, że możemy wziąć przykład z Ukraińców niech mocno negocjują ze swoimi mocodawcami (gdzie by ich nie mieli), że geopolityka, geopolityką, jednak tylko za zgodą Narodu i dla dobra Narodu.

Piszę to do nowych polityków, bo starzy nie są w stanie przyjąć moich argumentów.  

 

PS. W moim mieszkaniu też chciałam taniej ( spokojniej) wymienić instalację elektryczną, że niby wystarczy tylko w kuchni i w łazience, bo to kłucie ścian na nowe kable jest okropne, jednak wytłumaczono mi skutecznie, że to jeden bałagan, a skutki wymiany każdego punktu w obwodzie, to spokój i bezpieczeństwo na przyszłość. Zgodziłam się z tą argumentacją.

Zdjęcie prowadzające: https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRNTXhW8vZVAHOdFK25KgROJFyzue40BIvKMvCfyMx6nWJ-pqMNSQ

licznik: 2808 + 1 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze
Sądzę, 0|0
że to nie koniec jeszcze.
To dopiero początek.
I albo skończy się tak, jak u nas po Okrągłym Stole - że uwłaszczy i wzbogaci się kolejna ekipa, albo.... nie wiem co.
Może rozłam Ukrainy, może dalsze niepokoje.
Trzymam kciuki, aby nasi sąsiedzi rozpoznali tych dobrych przywódców od tych fałszywych.
2014-02-24 21:09
# @grazss 0|0
Ja też nie wiem, jak będzie na Ukrainie i nie wiem, czy jej przykład przeniesie się po innych Narodach.
Nasz "Okrągły", wyszedł nam na okrągło w perspektywie czasu i tak się rozmamłaliśmy w tym kole, że nie wiemy - protestować, czy nie?
Jest na grill, jest ciepła woda, to o co chodzi? ;-)

Te wszystkie "zagraniczne" komentarze wobec decyzji Ukraińców, to własnie clou tego, że nasze wybory nic nie znaczą ...
Pozdrawiam :-)
2014-02-24 21:16
to jeszcze nie koniec... 0|0
pozdrawiam, Muni
http://xiezyc.blogspot.com/2014/02/nieocenieni-w-zabawnych-powiedzonkach.html
2014-02-25 00:42