Siła głosu społecznego w Internecie.

Siła głosu społecznego w Internecie.
ePub czas dodania: 2013:04:13 19:16 komentarzy 0
Czymże jest polityka bez społeczeństwa? Czym jest społeczeństwo bez Internetu?

 

Nie wiem, czy zgodzicie się Państwo ze mną, że ostatnio przestaliśmy mieć ochotę wrzucać w sieć wiadomości, informacje oraz nasze myśli w związku z nimi.   Inny rodzaj aktywności w Internecie, polegający na dzieleniu się naszym stanem intelektualnym czy emocjonalnym, też jest jakiś słabszy.

Może jest to jakiś powtarzalny „etap”, którego ja doświadczam pierwszy raz od trzech lat, od kiedy sama włączyłam się w ‘blogowanie’? Jeśli tak, to mam nadzieję, że odpowiedzą mi doświadczeni w tym zjawisku.

Chyba od pół roku noszę w sobie tę refleksję i próbuję ją zrozumieć. Mam powody sądzić, że nie jest to tylko moje spostrzeżenie, bo strony internetowe, które systematycznie odwiedzałam, mają coraz mniej wpisów, zarówno autorskich, jak i komentatorskich.

Nie wymienię stron, które czytam. Jest ich kilka, i niekoniecznie na stałe czytam ‘profesjonalne’ prawicowe, choć lewicowe omijam. Lewicowe poglądy na tematy społeczne są moim zdaniem bliższe prawicowym, niż tzw. liberalnym, choć różnimy się światopoglądowo. Znam to z wielu lat słuchania tych partyjnych ‘debat’ i myślę sobie, że dla przeciętnego Kowalskiego jest to wielkim problemem.

Kowalski potrzebuje stabilizacji w pracy i nie tylko chleba, ale i szynki na ten chleb. Chciałby mieć to legalnie, moralnie i nie unika trudu zdobywania chleba i szynki do niego.

To właśnie w społecznej debacie można ‘wypracować’ wielu rozmowami między nami, zwykłymi obywatelami, których nikt nie pyta: „Jak chcecie żyć?”.

Nikt nie wierzy w badania opinii publicznej rządowych ekspertów. Teraz Internet może przejąć funkcje ośrodków badania opinii społecznej.

Jednak gdzieś zniknął kapitał emocji po traumatycznym wydarzeniu (10.04.2010), które nas tak rozwścieczyło, że wszyscy zapragnęliśmy pozytywnych zmian i zaczęliśmy o nich pisać.  

Pamiętam te dni, kiedy codziennie, niemal nie nadążałam czytać Was wszystkich (piszę tu o ludziach nadzwyczajnie zwyczajnych, a nie o celebrujących politykę) i czułam tę jedność myśli i zapowiedzi działań dla zmian, odnowy w naszym wspólnym życiu społecznym.

Gdzie to się podziało?

Piszę o Internecie, a nie o realnych manifestacjach, na które zwołują Was partie, czy związki zawodowe.  

Jeśli teraz ktoś chciałby mi ‘przywalić’ czymś w rodzaju: „oj naiwna, naiwna, naiwna, jak dziecko we mgle”, to proszę bardzo…

‘Przywalajcie’, tylko pamiętajcie, że wyrzucony z SLD Kalisz, nagle pojął, jak wielka jest siła ruchów społecznych i nie zamierza już zakładać ‘partii’, tylko ruch społeczny, bo po wyrzuceniu z partii „nagle poczuł to, co my”, że demokracja parlamentarna jest chora. 

To Wy pokazaliście Kaliszowi siłę Internetu, pisząc o społecznym sprzeciwie, o społecznych inicjatywach.

Teraz Wy zamilkacie i pozwalacie ‘konsumować’ tej ‘lewej’ stronie, plony Waszych myśli.

A ja dzięki Waszym zamyśleniom, zamilkaniu, nie mam, co czytać. A i pisać mi się już nie chce na prawych, stronach Internetu, bo przecież siłę do wyrażania swoich poglądów, miałam z Waszych słów, czytanych na moich ulubionych stronach.

Czy pozostaje mi ‘koncesjonowana finansowo za pisanie’ prawica, która ma rację, jednak nie ma tego czegoś (charyzmy), żeby porwać za sobą Naród?

I jeszcze jedno.

Każdy portal ma ambicję, żeby to jego właśnie cytowały wszystkie media. 

Najlepiej by było, żeby cytowały go media, których on nie znosi, im się sprzeciwia i je krytykuje. Wtedy, gdy takie „coś” go zacytuje, to uznaje to za swój sukces.

Tak samo jest z autorami piszącymi na wielu portalach, z myślą, że może „główny nurt” kiedyś ich zauważy.?;-)

Każdy z nas (nielicznych obecnie w Internecie) myśli sobie, że to, co JA myślę i napiszę, musi dotrzeć do największej liczby odbiorców, dlatego publikuje swoje ponadczasowe myśli w tak wielu miejscach, jak tylko się da. Powstaje wtedy coś takiego, że ja czytam tego nawiedzonego autora po raz kolejny w znajomych mi miejscach, aż do znudzenia, a „główny nurt”, ten znienawidzony, i tak ma go w tzw. nosie i nie cytuje. Przestrzeń Internetu po prawej stronie powinna chyba zadbać o jakąś wyłączność treści …, żeby była warta cytowania.  

 

 

Czymże jest polityka bez społeczeństwa? Czym jest społeczeństwo bez Internetu?

Piszcie, proszę!

 

zdjęcie wprowadzające: http://www.horizononline.org/archives/876

 

licznik: 2851 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze